Często czujemy się przytłoczeni problemami nie ze względu na ich obiektywną wagę, lecz dlatego, że nie mamy ich z kim podzielić. I nie zawsze chodzi tu o fizyczną pomoc, choć i ta jest nieraz potrzebna. W szkole, przedszkolu czy wśród sąsiadów – drobne gesty życzliwości, np. przywiezienie dzieci, zakupy czy dyżury obiadowe, bo mama z maluchem wylądowali w szpitalu, ogrzewają serce i dodają siły do zmagań. A czasem wystarczy, że ktoś nas po prostu wysłucha, doda otuchy czy ze współczuciem spojrzy w oczy, poświęci czas.
Rodziny czasem czują się bardzo samotne i wyobcowane. Bo na przykład mają kilkoro dzieci i chcą, by wzrastały one w zdrowych wartościach, wbrew trendom i modom narzucanym przez otoczenie. I jest im naprawdę trudno, bo wokół nie ma środowiska, które rozumie i podziela ich wizję, daje wsparcie, otuchę i życzliwość. Jest to ważne także dla dzieci, które im starsze, tym baczniej rozglądają się wokół i chłoną wzorce z otoczenia. A jeśli ta rodzina jest jedyna w całej okolicy, o ile trudniej rodzicom, przekonywać dzieci, że nie są tak zwani: dziwni.
Ci, którzy dopiero szukają miejsca do życia, niech rozważą że warto podjąc taski trud, by nie plynąć z pradem. Jeśli nie mamy możliwości zmiany innych, twórzmy środowisko wokół siebie. Chociażby przez parafialną czy środowiskową grupę modlitewną.
Zamiast narzekać lub wpadać w zniechęcenie, warto coś zrobic, aktywnie szukać i budować przyjazne środowisko dla siebie i rodziny.
Wraz z Fundacją często udajemy się w delegację z posługą tam gdzie zachodzi tak potrzeba. W sercach napotkanych osob coraz częściej dostrzegamy wiele samotnosci i leku przed odrzuceniem.
PANIE JEZU UWOLNIJ NAS OD DUCHA LĘKU I PORÓWNYWANIA Z INNYMI. MARYJO WYPROŚ ŁASKĘ ZAUFANIA DO PANA BOGA WE WSZYSTKICH TRUDNOŚCIACH NASZEGO ŻYCIA. AMEN
















